Afirmacja Życia | status: cz. III rozdz. 0/25+

Harry Potter Fandom: trylogia Afirmacja Życia.
status publikacji: część III: prolog
status pisania: część III 1/25+

AFIRMACJA ŻYCIA

AFIRMACJA MROKU

PG-13. Żyjąc w otoczeniu węży, Evander Verlaine zmaga się z presją bycia nieślubnym dzieckiem jedynej w rodzinie Gryfonki. Przed rozpoczęciem drugiego roku dostaje od wuja prezent, który zmienia wszystko. Zabawa w kotka i myszkę z kanonem. Preslash.

 PROLOG | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | EPILOG

~ dostępne na ~
drarry.plFF.Net | AO3  | sweek | wattpad | e-book

 ~
AFIRMACJA KRWI

R. Evander w końcu otwiera pamiętnik matki i dowiaduje się, kto jest jego ojcem. Tym samym rozwiewa niektóre wątpliwości, po to, by zastąpić je nowymi. Voldemort przymierza się do otwartej wojny i mobilizuje swoją armię, powoli uświadamiając czarodziejską społeczność o swoim nieuchronnym powrocie. Tymczasem w Hogwarcie, gdzie trafia Evander na swój ostatni rok, okazuje się, że Ślizgoni stają się drugą kategorią studentów, a Dumbledore planuje stworzyć Armię Światła.

1 | 23 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9

~ dostępne na ~
drarry.pl | FF.Net | AO3 | sweek | wattpad | e-book

 ~
AFIRMACJA LOSU

NC-17. Wychowany przez rodzinę politycznie związaną z organizacją Voldemorta, Evander wstępuje w jego szeregi i zaczyna się piąć na szczyt hierarchii. Im więcej wie, tym większe ma wątpliwości, czy aby na pewno stoi po stronie zwycięzców.

PROLOG | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | EPILOG

~ dostępne na ~
drarry.pl | FF.Net | AO3 | sweek | wattpad | e-book

DODATKI

Tiara Przydziału (1.10 i ¾) | Święto Duchów (2.6 i ¼)Wyższa Stawka (2.7 i ¾)

Read more

Advertisements

#FF #HP #drarry | 0/25 | Afirmacja Losu | pl

Tak! Jestem, żyję i piszę!

Wiem, że długo mnie nie było i wiem, że czekacie na III część Afirmacji. Przyjdzie czas, że zacznę regularnie, co tydzień, udostępniać kolejne rozdziały, ale to jeszcze nie jest ten czas…

Ostatnia część trylogii wyszła mi monstrualna i dlatego właśnie zajmuje mi to aż tyle czasu. Oprócz tego jest jeszcze szare i ponure życie (a działo się, oj działo…), dlatego trochę mi zeszło na samym spisaniu i uporządkowaniu wszystkich wątków. Gdzie tam faktyczne napisanie całości…

Dopiero zaczęłam pisać, jestem w połowie pierwszego rozdziału (który ma już więcej stron, niż przeciętny rozdział z I lub II części – widzicie? monstrum!) ale postanowiłam zrobić Wam mikołajkowy prezent na 6 grudnia i podarować prolog do Afirmacji Losu, który chronologicznie i tak znajduje się przed AK (a nie ma go tam dlatego, że zawiera informacje, które zdążylibyście do tego czasu zapomnieć xD), więc mogę go swobodnie opublikować wcześniej.

Po prostu się przypominam i zapewniam, że kontynuuję historię Evandera Verlaine’a. Mam nadzieję, że – tak jak ja – nie możecie się doczekać!

 

Prolog.

lipiec 1997

Czarny Pan powoli pochylił się do przodu, mrużąc oczy i przyglądając się stojącej przed nim kobiecie w sposób, który czekającego z boku Severusa przyprawił niemal o dreszcze. Jego obecne ciało już w pełni zaadaptowało się do nowego właściciela, powoli upodobniło się do człowieka, którym kiedyś był Voldemort. Z początku sprawiało to pewien problem większości z nich. Doskonale znajome rysy twarzy młodziutkiego śmierciożercy, wykrzywione w zimną, bezduszną i prawie pozbawioną emocji maskę, potrafiły zbić z tropu nawet tych z nich, którzy byli z Voldemortem najdłużej i wiedzieli już, na czym polegało odradzanie się ich Lorda. Read more

#FF #HP #drarry | 9/9 | Afirmacja Krwi | pl + nowe okładki!

 09.

Obudziły go jaskrawe promienie światła, wpadające przez wielkie okna. Nienawidził Skrzydła Szpitalnego. Próbował wyperswadować madame Pomfrey, że nie było potrzeby zostawiać go na noc, ale kobieta uparła się, twierdząc, że chce go mieć na oku. Przypuszczał, kto mógł maczać w tym palce.

Spojrzał na zegar, upewniając się, że jest jeszcze dostatecznie wcześnie. Chwilę później był gotowy do wyjścia. Rozglądał się po sali, ale jedyny ślad, jaki został po rezydującym dwa łóżka dalej Potterze, była rozwleczona pościel.

Panie Verlaine – usłyszał od strony biurka pani Pomfrey.

To nie był kobiecy głos. Odwrócił się, a jego oczom ukazał się opiekun jego Domu.

Profesorze?

To, co zrobiłeś wczoraj…

Było nieszczęśliwym wypadkiem. Poniosły nas emocje. Wszyscy wiedzą, że nie dogadujemy się zbyt dobrze.

Mecz niedługo się zacznie.

Evander zmrużył brwi, przyglądając się nauczycielowi uważniej. Twarz Snape’a nie wyrażała niczego. Czekał na odpowiedź Evandera, nie przejmując się czy zrozumiał podwójne znaczenie tych słów.

Atak niedługo się zacznie.

Read more

#FF #HP #drarry | 8/9 | Afirmacja Krwi | pl

WESOŁYCH~! Ciepłych i życzliwych świąt, spędzonych z tymi, których kochacie. Prezentów, o których marzycie i radości na twarzach tych, którym prezenty wręczacie. Niech nadchodzący rok jest lepszy od odchodzącego. Niech przyniesie siłę do realizacji planów i satysfakcję z ich osiągnięcia :) I oczywiście, chociaż wiemy, że to już nie jest możliwe (przynajmniej nie na śląsku :/ ) BIAŁYCH ŚWIĄT!

I’m dreaming of a white Christmas
With every Christmas card I write
May your days be merry and bright
And may all your Christmases be white~

(Między rozdziałami 7 i 8 pojawił się dodatek: Wyższa Stawka. Zapraszam do przeczytania)

08.

Draco nie pamiętał czy kiedykolwiek czuł się tak zdezorientowany, jak teraz. Wszystko, co brał za pewnik, rozpłynęło się i rozmyło, pozostawiając go w stanie niepewności, niepozwalającej na jasne myślenie i podejmowanie trudnych decyzji. A tych miał do podjęcia więcej, niż przez całe swoje dotychczasowe życie.

Siedział w pokoju wspólnym, udając, że czyta, żeby nikt mu niepotrzebnie nie przeszkadzał. Jego wzrok tymczasem błądził ukradkowo po uczniach Slytherinu, jakby któryś z nich miał odpowiedź na dręczące go pytania.

Martwiło go, co działo się z Evanderem. Odkąd cofnęli Błękitną Przysięgę, Draco miał wrażenie, że Evander zaczął się od niego oddalać. Odsuwał się od wszystkich. Nie przebywał już z resztą Ślizgonów tak, jak to było jeszcze na początku tego roku. Z Draco ograniczył kontakty minimum, nie zamieniając z nim więcej słów, niż to było konieczne. Zaczął wyciągać z niego informacje, zamiast normalnie rozmawiać.

Draco zastanawiał się co zrobić, by utrzymać przyjaźń, która ich łączyła. Potrzebował jej. Potrzebował Evandera. Na głos nigdy by się do tego nie przyznał, ale potrzebował go, nawet jeśli sam nic dla niego nie znaczył. W końcu też zaczął się wycofywać, próbując uporządkować własne myśli.

Był zakochany. Pogodził się już ze świadomością, że bez wzajemności. Trwało to zbyt długo. Chciał tylko być blisko niego i dalej cieszyć się wyjątkową pozycją, którą miał u jego boku. Jego duma i ambicja buntowały się w nim, ale w tym jednym przypadku, nie miały nic do gadania.

Od powrotu z ferii było tylko gorzej. Evander przyglądał mu się wnikliwie i Draco nie liczył na to, że nie dostrzegł, jak krzywi się z bólu przy każdym kroku. W głowie kołatało mu jego powinienem był ją odbić. Evander powiedział to w taki sposób, że Draco zakładał najgorsze. Evander miał wyrzuty sumienia.

Draco czuł mdłości na samo wspomnienie. Powinien się cieszyć. To mogło oznaczać, że był dla niego kimś więcej, niż śmiał sądzić. Tymczasem od tamtego momentu, Evander odsunął go od siebie zupełnie.

Zatrzasnął książkę, wściekły, że rozpamiętuje to po raz kolejny. I tak nie dojdzie do żadnych sensownych wniosków.

No, nareszcie! – mruknął Blaise entuzjastycznie. – Siedzisz tak od godziny, z grobową miną i myślisz i myślisz…

Nic ci do tego, o czym – warknął Draco.

Przecież nie pytałem. Moim zdaniem potrzebujesz się rozerwać, Draco. Read more

Wyższa Stawka (Afirmacja Życia 2.07 i ¾)

Wyższa Stawka

Afirmacja Życia #2 : Afirmacja Krwi, rozdział 7 i ¾

Theodor nie był głupi. Zdawał sobie sprawę z tego, że żaden z niego geniusz, ale na pewno nie był głupi. A tak właśnie się czuł, kiedy znajdował się w pobliżu Evandera Verlaine’a. Dlatego nienawidził go z całego serca. Nienawidził każdym nerwem swojego ciała, każdą jego częścią. Nienawidził go najbardziej w świecie.

– Cześć, Theo – usłyszał zza pleców.

Odwrócił się. Kilka kroków od niego stała Amina Rowle. Uniosła rękę w niedbałym geście powitalnym. Theodor odwzajemnił gest, markotniejąc.

Dziewczyna zawahała się, po czym powiedziała coś do swoich przyjaciół i oddaliła się od nich, zmierzając w jego kierunku. Theodor rozejrzał się po peronie. Tłum gęstniał i gęstniał. Jego rocznik jeszcze się nie zebrał. Widział tu i ówdzie poszczególnych siódmorocznych Ślizgonów, ale każdy z nich rozmawiał z rodzicami, odbierając ostatnie wskazówki przed odjazdem.

Amina odchrząknęła, więc przestał się rozglądać.

– Coś się stało, Theo? – zapytała konspiracyjnie. Read more